Warning: A non-numeric value encountered in /home/klient.dhosting.pl/k4abpro1/jola-dk.com/public_html/wp-content/themes/Divi/functions.php on line 5480

Gdy poruszałam kwestię wyboru nieruchomości, wśród przedstawionych propozycji mieszkań nie uwzględniłam „mieszkania w domu”. Temat ten jest dosyć „świeży” i póki co rzadko stosowany w moim otoczeniu. Być może nawet lekko kontrowersyjny – jedni są za, drudzy absolutnie przeciw. O czym konkretnie mowa? O wyborze opcji, która wydaje się być najbardziej ekonomiczna: zakup mieszkania w domu jednorodzinnym.

 

 

Gdy szukaliśmy mieszkania, bardzo często trafialiśmy na oferty w stylu „sprzedam/wynajmę piętro domu”. Szczerze mówiąc, wcześniej nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że taka opcja istnieje!

Czy taka wersja posiadania własnego „M” jest w ogóle opłacalna?

 

WYNAJEM? NIE!
nie wiem jak sprawa wygląda w innych regionach, ale u nas wynajęcie piętra domu to opłaty porównywalne do wynajmu kawalerki lub dwupokojowego mieszkania w gorszej dzielnicy.

ZAKUP? NIE!
zakup piętra domu to koszt znacznie niższy niż zakup domu jednorodzinnego, jednak za tę kwotę można by kupić bardzo fajne mieszkanie o sporej powierzchni. O co więc chodzi? Gdzie tutaj widać plusy? Jest to kwestia posiadania ogrodu? Mieszkania z ogrodem również istnieją! A może zaletą wyboru tej opcji jest podział kosztów eksploatacyjnych (w przypadku malowania, ocieplania czy innych prac remontowych wokół domu)? No ok, ale w mieszkaniu koszta te zawarte są w czynszu i problem remontu leży po stronie spółdzielni. Co zrobić w przypadku gdy np. zakupiliśmy piętro i na skutek awarii trzeba wymienić dach, a drugi właściciel umywa ręce tłumacząc się brakiem gotówki? Zresztą jego ta sprawa nie dotyczy – przecież on zajmuje parter… No i jak dojść do porozumienia co do np. wyboru koloru elewacji? Można zaufać, że trafimy na ludzi o podobnym guście? I co zrobić, gdy współlokator okazuje się być uciążliwym sąsiadem?!

 

W myśl zasady „ciasne, ale własne” zdecydowanie wolałabym wynająć bądź kupić własne mieszkanie niż odkupić od kogoś połowę domu! Wersja ta jest dla mnie zupełnie absurdalna i uważam, że w tym wypadku zyskuje jedynie wynajmujący/sprzedający.