Po przeczytaniu ostatniego posta można by pomyśleć, że szczeniak w mieszkaniu to istna sielanka. Po zobaczeniu słodkiego pyszczka można być o tym w stu procentach przekonanym. Jak jest naprawdę?

 

PO TYGODNIU

do głowy przychodzi tylko jedno pytanie – „no i po co mi to było?”. W tym czasie człowiek zastanawia się nad tym, co skłoniło go do stwierdzenia, że warto właśnie teraz kupić szczeniaka?! Wcześniej doba wydawała się o wiele za krótka ale odkąd w mieszkaniu pojawiła się mała, rozkoszna kulka to czas mija jeszcze szybciej.

 

PO DWÓCH TYGODNIACH

wycieranie siuśków staje się męczące. Właściciele szczeniaka cieszą się z każdej przespanej nocy, ale gdy w mieszkaniu pojawiają się coraz to większe zniszczenia, w głowie oprócz  „no i po co mi to było?” świta kolejna myśl – „nie daję rady, wraca do hodowli…”

 

 

PO MIESIĄCU

mieszkania z sunią, której żywiołowy temperament mocno daje się we znaki sprawia, że 21:00 okazuje się być godziną, w której nie marzy się o niczym innym niż o mięciutkiej pościeli podczas gdy wcześniej o tej porze wieczór dopiero się rozpoczynał. I tutaj pojawia się kolejne rozczarowanie – spanie w mięciutkiej pościeli to prawdziwy luksus, na który nie można liczyć każdego dnia. Gdy szczeniak podczas zabawy zsiusia kołdrę i ląduje ona w pralce, pozostaje spanie pod kocem. Na szczęście, sama możliwość położenia się spać wynagradza wszystko…

 

PO SZEŚCIU TYGODNIACH

jesteśmy już oswojeni z tym, że w mieszkaniu pojawił się nowy członek rodziny. Uświadamiamy sobie, że od kilku tygodni goście bardzo rzadko u nas bywają podczas gdy wcześniej przyjeżdżali kilka razy w tygodniu – nie chcemy przecież zapraszać kogoś po to, żeby wąchał zapach wszędobylskich siuśków. My też znacznie ograniczyliśmy wyjścia, bo pomiędzy pracą i innymi zobowiązaniami trzeba wygospodarować czas na spacery, wizyty u weterynarza i karmienie szczeniaka. Tak à propos tematu karmienia – okazuje się, że szczeniak zawsze ma przygotowane posiłki podczas gdy my niekoniecznie, bo brakuje na to czasu…

 

dsc_0283

 

PO DWÓCH MIESIĄCACH

czteromiesięczny szczeniak to już całkiem mądry maluch. Dobrze wie kiedy coś przeskrobie (co absolutnie nie odwodzi go od psocenia ;)) i poznaje nowe sztuczki. Uczy się także czystości i znacznie rzadziej zdarzają się „wpadki”. Mieszkanie wreszcie zaczyna jakoś wyglądać! Do czasu… w tym okresie następuje zmiana zębów i szczeniak niszczy wszystko, co tylko znajdzie się w jego zasięgu! Dobrze, że po dwóch miesiącach życia ze szczeniakiem udało się wrócić do dawnego trybu dzień / noc bo przynajmniej jest czas na zaplanowanie kolejnego remontu…

Na szczęście, psia miłość wynagradza wszystko! 🙂

 

dsc_0385