Trwają gorączkowe przygotowania do najważniejszej imprezy w roku. W końcu rozpoczynamy kolejny, 2016 rok. Szczerze mówiąc ja osobiście nigdy nie rozumiałam tego szaleństwa i musu, aby KONIECZNIE gdzieś przetańczyć całą noc. Wolałabym zapłacić za wejście do klubu niż płacić kilkaset złotych za pląsy w balowej sukni. No nic, może kiedyś do tego dorosnę. 😀 Zresztą tak już mam, że bardziej marzy mi się aktywna sylwestrowa noc spędzona na stoku narciarskim lub w innym, pięknym miejscu. Póki co, Sylwestra spędzamy u przyjaciół i takie rozwiązanie cieszy mnie najbardziej. Przez chwilę bałam się, że choroba nie odpuści i z naszych planów nic nie wypali ale na szczęście już jest w miarę dobrze. 😉

Nowy rok zapowiada się dla mnie bardzo pracowicie. W połowie grudnia gdy zerkałam w kalendarz to pocieszałam samą siebie – „byle do końca miesiąca, a w styczniu uda się złapać głębszy oddech”. Niestety (albo stety) sporo kwestii uległo diametralnej zmianie. Nowy rok daje nowe możliwości i trzeba z nich korzystać, bo nigdy nie wiadomo, które z nich będą bodźcem do zmiany naszego życia na jeszcze lepsze! 

 

Życzę Wam udanej zabawy sylwestrowej w takim stylu, jaki dla Was będzie najbardziej odpowiedni. Bez względu na to, czy preferujecie huczne zabawy, nietypowe atrakcje, czy też czas spędzony w domu na kanapie – najważniejsze jest, abyście ten czas spędzili w świetnym towarzystwie. Tylko to jest gwarancją udanej imprezy. 😉 Oby Nowy rok Wam również przyniósł nowe możliwości. Nie bójcie się nowych wyzwań bo to co nieznane, nie zawsze musi być zmianą na gorsze. Wyjście z poza swojej strefy komfortu to coś, co może okazać się najlepszym wyborem. No i standardowo – dużo zdrowia! Wiecie, w nowym roku tak naprawdę chodzi o to, aby w momencie gdy dobiegnie on już końca stwierdzić, że był lepszy od poprzedniego. I tego przede wszystkim życzę moim czytelnikom! 🙂

 

PS. Jednym z moich noworocznych wyzwań będzie pomoc w urządzeniu nowego mieszkania znajomych. Mąż mojej koleżanki uwielbia rybki. Doskonale rozumiem jej obawy, bo sama nie przepadam za widokiem akwarium w salonie, który kojarzy mi się ze stale zabrudzonym, zielonym szkłem ustawionym na komodzie. Zdecydowanie preferuję zwierzaki futerkowe no ale jakiś sposób na to akwarium w salonie znaleźć trzeba. Zresztą zobaczcie, jak dobrze może się prezentować:

 

Akwaria wbudowane w ścianę naprawdę mi się spodobały. Rozwiązanie problemu „zielonego szkła”, które wygląda nieestetycznie znalazłam na stronie http://www.plantica.pl/ – w tym sklepie dostępne są akwaria wykonane ze szkła Optiwhite, co gwarantuje ich maksymalną bezbarwność. Nie wiem jak utrzymanie w czystości takiej zabudowanej atrakcji ale myślę, że niekoniecznie akwarium musi być zabudowane w sposób taki jak na zdjęciach. Wykonując zabudowę ścienną, jedną z półek przeznaczyć można na rybki i wykonać ją w odpowiednim wymiarze a później wsunąć na tę półkę wybrane wcześniej akwarium. Takie rozwiązanie ponosi jednak za sobą dodatkowe koszta i co w momencie, gdy wymagana będzie wymiana akwarium na większe? Może jednak lepiej zdecydować się na wolnostojące? Gdy znalazłam poniższe inspiracje przekonałam się, że moja trauma z lat 90-tych dotycząca brzydkich akwariów jest nieuzasadniona, bo to jest już przeszłością. Estetyczne akwaria wolnostojące znajdą zarówno fani stylu nowoczesnego jak i fani stylu retro:

 

źródło zdjęcia: https://www.pinterest.com/pin/554857616570068143/

źródło zdjęcia: https://www.pinterest.com/pin/533817362057375966/