Myślałam, że luty minął mi w ekspresowym tempie, ale marzec to prawdziwe szaleństwo! I chociaż moja aktywność na blogu (a raczej jej brak) na to nie wskazuje, powiew wiosny dodał mi skrzydeł i nabrałam mnóstwo energii.

 

 

Kiedyś bardzo dbałam o to, aby wpisy pojawiały się regularnie, ale po jakimś czasie zrozumiałam, że posty powinny powstawać z pasji, bo tylko wtedy są w stanie zainspirować innych, a ich tworzenie powinno sprawiać mi radość, a nie być kolejnym, uciążliwym obowiązkiem. Wyciszyłam się na jakiś czas i zregenerowałam siły, a teraz wracam z nowymi pomysłami. Cieszę się z tego powodu, bo zaczynałam się obawiać, że za jakiś czas na blogu będą pojawiały się wyłącznie posty z serii „MIESIĄC W KADRACH”.

 

WNĘTRZARSKIE CZASOPISMA – WARTOŚCIOWA TREŚĆ, CZY STOS REKLAM?

 

W marcu świętowałam swoje 25. urodziny, a jako, że w mojej rodzinie sporo osób urodziło się w marcu, licznym spotkaniom nie było końca! Chyba udało mi się na dobre pokonać wiosenne przesilenie, a na chandrę świetnie zadziałał powrót do biegania na świeżym powietrzu. Mając do wyboru spędzenie czasu przed komputerem i stworzenie nowego posta lub spacer z psem wybierałam to drugie, nawet jeżeli pogoda nie była sprzyjająca. Mimo niechęci do pracy online, offline byłam bardzo aktywna, a efekty tej pracy już niedługo będziecie mogli zaobserwować na blogu!

 

 

Nowe kategorie postów, nowe treści i dbałość o ich jakość oraz jakość zdjęć, które pojawiają się w postach to mój cel na najbliższe miesiące. Planowałam pokazać Wam nowy układ mebli w salonie, ale (pomimo szczerych chęci), w marcu nie znalazłam nawet godziny, żeby chwycić za aparat, więc plany te przekładam na kwiecień. Na kwiecień zaplanowałam także zmianę szablonu bloga i wprowadzenie kilku nowości, abyśmy od maja mogli spotykać się tutaj w o wiele bardziej komfortowych warunkach! Tak więc… byle do maja! 🙂