Luty minął mi bardzo szybko. Wstawałam nieco wcześniej, aby umilić sobie poranki  pyszną kawą. Starałam się wykorzystać długie wieczory, które niedługo będą już tylko wspomnieniem i po ciężkim dniu zanurzałam się w gorącej wannie żeby zregenerować siły. Niestety, na nic się to zdało – czas ani na chwilkę nie chciał stanąć w miejscu.

 

 

Uwielbiam otulać się grubymi, mięciutkimi swetrami i chociaż bardzo chętnie zamieniłabym je już na zwiewne sukienki, zamiast narzekać i odliczać dni do wiosny, wolę nacieszyć się jeszcze ich urokiem.

 

W lutym udało nam się wziąć krótki urlop i spędzić tydzień nad polskim morzem. Łeba jest cudowna o każdej porze roku, ale spacery po pustej plaży znacznie bardziej pomagają mi się wyciszyć i zregenerować niż zatłoczone plaże w sezonie turystycznym.

 

Piękna pogoda, długie godziny spędzone na spacerach i pyszne jedzenie. Czego chcieć więcej? 😉

 

W drodze powrotnej do domu wstąpiliśmy do Orłowa, które oboje uwielbiamy, co jeszcze bardziej napełniło mnie energią.

 

Podczas urlopu oczywiście towarzyszyła nam Ariana, którą przepełniało szczęście za każdym razem, gdy tylko pojawiała się na plaży.

 

Cynia, nieco bardziej wyciszona, doceniała uroki wybrzeża. Pod koniec wyjazdu była już chyba troszeczkę zmęczona towarzystwem młodszej siostrzyczki, bo nawet całusy były nie do przyjęcia! 😉

 

Żeby nie zwiodła Was ta słodka minka! Szczeniak w mieszkaniu to piękne chwile radości i miłości, ale także sporo zniszczeń, kosztów i nerwów, o których pisałam w jednym z lutowych postów.

SZCZENIAK W MIESZKANIU – PIERWSZE MIESIĄCE

 

Zaprezentowałam też obiecany malutki home stage’ing mieszkania na sprzedaż. Prawda, że magia białej farby potrafi zdziałać cuda?

MAGIA BIAŁEJ FARBY, CZYLI HOME STAGING W NAJPROSTSZYM WYDANIU

 

Oby marzec był równie piękny! 🙂