Jakiś czas temu na blogu pojawiło się BEFORE&AFTER mojej kuchni. Na tamten czas wszystko było lepsze niż kuchnia, jaką zastaliśmy kupując to mieszkanie jednak nie byłam do końca zadowolona z efektu remontu. Meble dotarły w innym kolorze niż się spodziewałam, na ścianie zamiast hartowanego szkła położone zostały cegły, które pozostały po remoncie przedpokoju, a to tylko jedne z wielu czynników, które sprawiały, że ciągle marudziłam, że moja kuchnia wygląda źle. Jedno było pewne – kuchnia wymagała poprawki.

kuchnia 1

Wiosną cały świat budzi się na nowo a u mnie motywacja wzrasta o 100% więc uznałam, że to dobry czas aby w końcu zabrać się do roboty. Nie miałam funduszy na zakup nowych mebli ani na zmianę innych elementów wyposażenia kuchni więc zmuszona byłam bazować na tym, co w kuchni już się znajdowało.

 

Rozpoczęliśmy od metamorfozy niebieskiej ściany – położyliśmy na niej strukturę dekoracyjną imitującą beton (informacje na temat tego, jak się zabrać do wykonania takiej struktury oraz jakich materiałów w tym celu należy użyć znaleźć można TUTAJ i TUTAJ). To właśnie ta ściana nadaje kuchni charakteru, a co najważniejsze – jest odporna na zmywanie z użyciem detergentów, co z pewnością ma ogromne znaczenie podczas użytkowania kuchni.

fot. Jolanta Drąszcz-Kowalska

 

Kolejnym etapem było przemalowanie ścian i sufitu oraz czerwonej cegły na biało. Bardzo obawiałam się tego, że nie uda się pokryć cegły białą farbą, a tymczasem wystarczyły zaledwie dwie warstwy farby!

fot. Jolanta Drąszcz-Kowalska

 

Ostatnim etapem metamorfozy było przemalowanie szafek kuchennychgórne szafki przemalowane zostały na biało, aby w towarzystwie białych ścian i białej cegły sprawiały, że niewielka kuchnia stanie się nieco bardziej przestrzenna. W przypadku dolnych szafek zdecydowaliśmy się na kolor niebieski, aby wprowadzić choć odrobinę barwy do monochromatycznej kuchni.

Świetnym rozwiązaniem było również doświetlenie blatu roboczego za sprawą ledowych oczek zasilanych na baterie – być może nie prezentują się zbyt estetycznie ale ich montaż nie wymagał przygotowania instalacji a dają naprawdę sporo światła. Zresztą, widoczne są z wyłącznie perspektywy, z której robione było zdjęcie – podczas codziennego korzystania z blatu roboczego są niewidoczne, gdyż zamontowane zostały w tylnej części szafek.

fot. Jolanta Drąszcz-Kowalska

 

Ogromnym minusem niewielkiej kuchni jest to, że pozostawiając na blacie kuchennym zaledwie kilka przedmiotów, od razu tworzy się chaos. Po remoncie starałam się jak najwięcej sprzętów i innych przedmiotów schować w szafkach a na blatach pozostawić zaledwie kilka rzeczy. Dzięki temu kuchnia stała się przestrzenna.

Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego wiosennej metamorfozy mojej kuchni i chociaż nie jest to kuchnia moich marzeń (tej nie dałabym rady wykonać zaledwie w kilka z dni z budżetem kilkuset złotych i przy tak małej powierzchni użytkowej pomieszczenia), to teraz kuchnia ma swój klimat i dobrze się w niej czuję.

fot. Jolanta Drąszcz-Kowalska

 

Kolorystyka kuchni przypomina mi domek w Calabrii (więcej zdjęć w tym poście) dzięki czemu parząc w kuchni moją ulubioną Lavazzę, myślami przenoszę się do cudownych Włoch.

DSC_0432 — kopia (2)

 

Dajcie znać, co sądzicie o kuchni po metamorfozie. W następnym poście pokażę Wam produkty, dzięki którym powstały wszystkie zmiany. 🙂

fot. Magdalena Widenka

* post powstał w ramach współpracy z marką Magnat i Śnieżka