Odkąd ostatni raz pokazywałam Wam mój salon, nic się w nim nie zmieniło. Na zdjęciach w tamtym poście salon prezentuje się jasno i słonecznie. Dzisiaj jest nieco bardziej mrocznie a wszystko za sprawą drewnianych żaluzji (i faktu, że poprzednie zdjęcia zrobiłam rano, natomiast zdjęcia z dzisiejszego posta wykonane zostały tuż przed zachodem słońca).

DSC_0100

Największa zmiana dotyczy okna balkonowego gdyż z uwagi na to, że nie mamy w salonie firan, było ono nieco puste. Teraz zdobią je piękne, drewniane żaluzje w kolorze dębu. Jak dla mnie kolor jest idealny. Dla kontrastu przemalowałabym jednak ściany na biało (chyba już wiecie, że nie lubię obecnego koloru? ;)).

DSC_0023

Często pracuję w domu, a jako że stół znajduje się pod samym oknem, żaluzje są niezbędne. Chciałabym wykonać zabudowę kaloryfera, w planach mam wykonanie siedziska na parapecie. Jeżeli znacie firmy, które się tym zajmują lub możecie polecić jakieś wartościowe DIY to koniecznie dajcie znać! 🙂

DSC_0038

 Oczywiście na co dzień, gdy nie ma takiej potrzeby, żaluzje nie są zasłonięte. Z kolei wieczorem, gdy słońce zachodzi, lubię je mieć zsunięte lecz bez zasłaniania – wtedy we wnętrzu tworzy się niesamowity klimat.

DSC_0211

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Uwielbiam drewno (równie mocno jak beton i szkło)! Od dziecka marzy mi się domek z pięknymi, drewnianymi schodami. To właśnie drewno wprowadza przytulną i ciepłą atmosferę. Dlatego w oknach także nie wyobrażałam sobie standardowych rolet.

DSC_0253