Wymuskane, czyste i pełne harmonii – tak zazwyczaj prezentują się mieszkania i domy na blogach wnętrzarskich. Każdy przedmiot we wnętrzach ma swoje miejsce, a kolorystyka ścian i dodatków nie jest przypadkowa. Na zdjęciach prezentują się niczym reklamy w katalogach a czytelnikom nasuwa się jedno pytanie – czy ktoś tam w ogóle mieszka?! Przecież w „normalnych domach”, w których na co dzień toczy się życie nie jest tak perfekcyjnie.

Myślę, że to nie jest tak, że osoby prezentujące na blogach nienaganne wnętrza swoich czterech kątów traktują je jak muzeum i boją się czegokolwiek dotknąć, co dosyć często zarzucane jest pod fotografiami przedstawiającymi harmonię w ich domach. Od jakiegoś czasu w blogosferze panuje moda na pokazywanie „prawdziwego ja”: na blogach parentingowych roi się od wpisów, w których matki i ojcowie pokazują „ciemne strony rodzicielstwa”, blogerzy kulinarni prezentują mniej udane wypieki, a blogerki modowe pokazują się w powyciąganych dresach i bez makijażu. Mam wrażenie, że od blogerów wnętrzarskich oczekuje się przyznania do tego, że u nich także na co dzień panuje bałagan. Czytelnicy lubią zaglądać za kulisy, a blogerzy chętnie przemycają w social mediach odrobinę „normalności”.

No właśnie, tylko co oznacza „normalność”? Na co dzień dbam o porządek w swoim mieszkaniu i widząc komentarze w stylu „Brawo! Wreszcie ktoś pokazał normalny, prawdziwy dom, a nie zdjęcia jak z katalogu.” pod zdjęciem prezentującym nieumyte gary lub totalny rozgardiasz w salonie zastanawiam się, czy to ze mną jest coś nie tak, czy też dla ludzi naprawdę „normalność” oznacza porozrzucane po całym domu skarpetki, brudne podłogi i niezasłane łóżka?

Publikowanie „sterylnych” wnętrz nie ma nic wspólnego z zakłamaniem! Jest to raczej dbanie o walory estetyczne prezentowanych treści. Blogerki modowe, robiąc sesję stylizacji, dbają o swój wizerunek i przed sesją wykonują nienaganny makijaż i fryzurę, a przecież niekoniecznie wyglądają tak na co dzień. Analogicznie, blogerki wnętrzarskie przed wykonaniem sesji zaprowadzają nienaganny porządek w swoim domu i dla mnie jest to zupełnie zrozumiałe. Blogosfera jest miejscem, w którym szukam motywacji i inspiracji. Sama staram się dopieszczać swoje mieszkanie i tym samym inspirować do zmian moich czytelników, bo głęboko wierzę w to, że na nasze samopoczucie w dużej mierze wpływa fakt, jak wyglądają pomieszczenia, w których przebywamy. Dla mnie „normalny dom” to czysty dom. Znalezione w sieci fotografie wnętrz, które podziwiam, są perfekcyjne – uwielbiam właśnie tą pewnego rodzaju sterylność i harmonię i z pewnością nigdy się to nie zmieni.