Co lepsze – jednoosobowa działalność czy spółka? Znam sytuacje, w których najlepsi przyjaciele zakładali wspólnie firmę a po jakimś czasie nie tylko biznes pozostawał wspomnieniem, ale także wieloletnia przyjaźń. Z drugiej strony znam też przypadki, w których dwie osoby zdecydowały się na założenie spółki a przyjaźń pojawiła się dopiero z czasem i teraz ufają sobie bardziej niż komukolwiek innemu. Tutaj nie ma jednego, właściwego rozwiązania.

Prawdę mówiąc nie wiem, czy prowadzę firmę sama dlatego, że nie pojawił się na mojej drodze nikt, kto byłby moją „biznesową bratnią duszą” czy może nikt taki się nie pojawił bo podświadomie chcę działać w pojedynkę. Wiem jednak, że na pewno nie warto zamykać się na innych ludzi!

źródło: https://www.pexels.com/

Fajnie jest samodzielnie o wszystkim decydować ale przychodzi moment gdy pracy jest tak dużo, że ciężko sobie ze wszystkim poradzić bez pomocy innych osób. Wtedy nawet z pozoru błaha rzecz jaką jest np. przeziębienie, potrafi rozwalić cały grafik co skutkuje znacznymi obsunięciami w realizacji zleceń. Poza tym, dobrze jest skonsultować swoje pomysły z innymi osobami, które spojrzą na sytuację z innej perspektywy. Pracownicy co prawda stanowią jakieś rozwiązanie ale rzadko zdarzają się tacy, którym równie mocno zależy na rozwoju firmy jak jej właścicielowi. Nie zawsze jest to wina pracowników – czasem to pracodawca zachowuje się w sposób, który nie motywuje ludzi do pracy, a nawet wręcz przeciwnie… Korzystanie z usług firm zewnętrznych również wydaje się być dobrym rozwiązaniem ale raczej jest ono krótkoterminowe, bo ciężko oczekiwać, żeby kontrahenci byli gotowi na każde wezwanie i obsługiwali nas poza terminami. „Biznesowa bratnia dusza” może okazać się ogromnym wsparciem – z jej pomocą o wiele prostsze będzie pogodzenie prowadzenia działalności z pracą na etacie, a przede wszystkim osiągnięcie założonych celów.

źródło: https://www.pexels.com/

Biznesowa bratnia dusza, czyli kto? Z pewnością nie przeciwnik i wróg, a sojusznik i motywator. Wspólnicy nie powinni ze sobą konkurować tylko wspierać się w osiągnięciu celu (istotne jest, aby cele obu osób były podobne). Odrobina rywalizacji oczywiście jest potrzebna ale wyłącznie po to, aby stale pokonywać swoje słabości i ciągle się rozwijać. Biznesowi partnerzy razem świętują sukcesy ale też razem znoszą porażki.

Ciężko mi określić, które rozwiązanie ma więcej plusów bo dotychczas zmuszona byłam działać samodzielnie, czasem korzystając z pomocy innych. Pewnie teraz ciężko byłoby mi otworzyć się na nowe doświadczenia ale jeżeli poznałabym osobę, która kieruje się podobnymi zasadami do moich i wyznacza sobie podobne cele a dodatkowo potrafiłybyśmy „nakręcać” się wzajemnie do działania to myślę, że podjęłabym się takiej współpracy. Z jednej strony wymaga to wielu kompromisów ale też znacznie poszerza możliwości rozwoju. Perspektywa podziału obowiązków brzmi kusząco – każdy może zająć się tym, co robi najlepiej. No i dobrze jest wiedzieć, że w krytycznym momencie obok będzie ktoś, kto zmotywuje do walki a w totalnie skrajnej sytuacji weźmie na swoje barki wszystkie obowiązki, co pozwoli szybko się pozbierać i wrócić na właściwe tory, nie zaniedbując jednocześnie ważnych kwestii. Tylko… jak znaleźć kogoś takiego?! Wspólnicy powinni mieć wiele podobnych cech aby podążać w tym samym kierunku ale jednocześnie warto chociaż odrobinę się różnić, aby móc uzupełniać się wzajemnie…

***

Ciekawa jestem, jak wyglądają Wasze doświadczenia w tym temacie i co Wy o tym sądzicie – jeżeli działalność to wyłącznie jednoosobowa czy może jednak warto znaleźć swoją „biznesową bratnią duszę” i połączyć siły? 🙂